Posty

Wyświetlam posty z etykietą Islam

Miasto kotów

Obraz
Tym, co oprócz śmieci rzuca się w oczy przyjeżdżającemu do Istambułu (a nawet w ogóle do Turcji), jest ogromna ilość kotów. Widzi się je na każdym prawie kroku (no, może poza centrami handlowymi i nowoczesnymi wieżowcami). Kot w islamie - normalna rzecz, w przeciwieństwie do psa. W Turcja walka miłośników owych gatunków zdecydowanie przechyla się na szalę tych pierwszych. Posiadanie psa to wyraz "zachodniego ducha", który dociera także nad Bosfor. Ale hodowli podlegają  przede wszystkim rasy europejskie - mieć boksera, wilczura czy pitbula to wielki szpan (szkoda tylko zwierząt, które nie mają się gdzie wybiegać). Tamtejsza rasa "kundla" to olbrzym, przeważnie brązowo-żółtawej maści. Potrafią włóczyć się hordami i być postrachem osiedli. W większych miastach, przynajmniej na zachodzie, problem ten rozwiązano w ten sposób, że psy posiadające właścicieli są zachipowane. Reszta - raczej na odstrzał. Są też psy pasterskie - w górach. Ale one też do pieszczochów nie n...

Opresywna struktura matriarchatu

        Mieliśmy (i mamy nadal) opresywną strukturę patriarchatu, próbuje się zamienić ją na opresywną strukturę matriarchatu, a może by tak afirmująca wolność struktura człowieczeństwa? To wszystko nasunęło mi się nie tyle po obejrzeniu filmu dokumentalnego "Przyrzeczona" w reż. Lesława Dobruckiego, ile po dyskusji, która odbyła się po filmie, dotyczącej przemocy wobec kobiet w islamie.         W dyskusji wziął udział reżyser, socjolog, arabistka i przedstawicielka "Feminoteki", organizacji feministycznej zajmującej się m.in. działaniami przeciw przemocy wobec kobiet. Moderatorką była ostatnia z wymienionych osób. Ona też wprowadziła od razu niemałe zamieszanie na sali, oświadczając, że właściwie nie wie, po co reżyser nakręcił ten film. I zaczęło się. Pan doktor z socjologii przedstawiał dane statystyczne, Pani doktor z arabistyki oskarżała przedmówcę o nieznajomość islamu, a sala raz przyklaskiwała jednemu, raz dr...

Turcja - turecki wschód, cz.1

Obraz
  Uwaga na początek jest taka, że podróżowałam sama. Wątek główny to trzecia wizyta w Turcji - rok 2007 i lipcowo-sierpniowa podróż na Wschód. Ale będzie on przeplatany wspomnieniami z innych, kolejnych wypraw do wschodniej Anatolii. Zaczęło się od wyjazdu z Warszawy do Przemyśla, autobusem (który to środek lokomocji miał być moim głównym do końca podróży). W Przemyślu autobus do Lwowa (20 zł), a w auto busie (cud techniki sprzed 20 lat) mili ludzie z annapurna.pl, którzy zdążali w stronę Armenii. Poza tym jeszcze staruszek, Ukrainiec z niemieckim paszportem, który nie bardzo wiedział, co się wokół niego dzieje, wobec czego na granicy było trochę zabawnie. Trochę przez niego pomagałam Pani celniczce ukraińskiej wprowadzać dane do komputera, przebywając w strefie nie dla podróżnych :) Potem było już tylko prosto do Lwowa i czekanie na pociąg do Czerniowic (nie potrafię tego odmienić, więc forma zostaje w mianowniku) ok. 22.30 za 12 hrywien. Pociąg zapchany, wagon plack...