Miasto kotów
Tym, co oprócz śmieci rzuca się w oczy przyjeżdżającemu do Istambułu (a nawet w ogóle do Turcji), jest ogromna ilość kotów. Widzi się je na każdym prawie kroku (no, może poza centrami handlowymi i nowoczesnymi wieżowcami). Kot w islamie - normalna rzecz, w przeciwieństwie do psa. W Turcja walka miłośników owych gatunków zdecydowanie przechyla się na szalę tych pierwszych. Posiadanie psa to wyraz "zachodniego ducha", który dociera także nad Bosfor. Ale hodowli podlegają przede wszystkim rasy europejskie - mieć boksera, wilczura czy pitbula to wielki szpan (szkoda tylko zwierząt, które nie mają się gdzie wybiegać). Tamtejsza rasa "kundla" to olbrzym, przeważnie brązowo-żółtawej maści. Potrafią włóczyć się hordami i być postrachem osiedli. W większych miastach, przynajmniej na zachodzie, problem ten rozwiązano w ten sposób, że psy posiadające właścicieli są zachipowane. Reszta - raczej na odstrzał. Są też psy pasterskie - w górach. Ale one też do pieszczochów nie n...